skóra

Przygotowanie skóry do sezonu letniego

Warto wiedzieć, że nasza skóra potrzebuje odpowiedniego przygotowania, pielęgnacji w zależności od nadchodzącej pory roku, tym bardziej, gdy zbliża się sezon letni. Zimą skóra staje się poszarzała, sucha i matowa, a to za sprawą siarczystego mrozu lub ogrzewania. Często sięgamy wtedy po zabiegi z wykorzystaniem kwasów AHA, BHA czy PHA. Jest to wówczas odpowiedni czas, by złuszczać martwy naskórek i odświeżać swój wygląd.

Wraz z nadejściem wiosny wciąż warto kontynuować zbiegi o działaniu keratolitycznym, choć ich intensywność powinna być zdecydowanie mniejsza. W gabinetach kosmetologicznych znaleźć można kwasy tj. salicylowy, migdałowy, glikolowy, mlekowy, laktobionowy, askorbinowy czy gamma-aminomasłowy. Każdy z nich wykazuje inne działanie na skórę i jest skierowany na odmienny problem.

I tak na przykład kwas glikolowy, będzie idealny dla skór starszych, gdzie wskazaniami są zmarszczki i drobne blizny. W tym przypadku efektami zabiegu będzie odnowa komórkowa i poprawa kolorytu plus oczywiście spłycenie zmarszczek i redukcja wspomnianych blizn.

Kolejnym przykładem może być kwas salicylowy, o całkiem innym zastosowaniu. Tutaj wskazaniem jest trądzik i zmiany zapalne, a to za sprawą destrukcyjnego działania ww. kwasu na bakterie Propionibacterium acnes odpowiedzialne za powstawanie niedoskonałości. Ponadto kuracja tym kwasem reguluje pracę gruczołów łojowych.

Zapewne najciekawszym z wymienionych kwasów jest kwas gamma-aminomasłowy tzw. botox-like. Wszystko za sprawą oddziaływania na receptory GABA znajdujące się w komórkach skóry, co w efekcie powoduje zahamowanie przewodzenia sygnałów nerwowych. Ponadto w preparacie znajduje się heksapeptyd, który blokuje neuroprzekaźnik odpowiedzialny za wywołanie skurczu mięśni. Obie te składowe (plus oczywiście wiele innych) stanowią doskonałą alternatywę dla toksyny botulinowej, bez konieczności wykonywania inwazyjnego zabiegu. Oczywiście wybór preparatu, jego stężenie, czas trzymania na skórze i wszelkie pozostałe zalecenia powinny być dobrane przez profesjonalistę.

W obecnej sytuacji warto zainteresować się odpowiednią pielęgnacją domową.  Jednakże, szukając kosmetyków, nie powinniśmy kierować się tylko i wyłącznie marką, ceną, przeznaczeniem, a przede wszystkim składem.  Należy więc wiedzieć, jak czytać skład kosmetyków, by wybrać te najbardziej naturalne, posiadające substancje aktywne, które działają pozytywnie na skórę. Choć i tutaj warto pamiętać, że nie liczy się ilość a jakość!

A jak czytać skład? Przede wszystkim warto wiedzieć, że składniki na liście INCI są poukładane nieprzypadkowo, a w kolejności uwzględniającej ilość danego składnika w całym produkcie – stopniowo od największej zawartości do najmniejszej. Warto więc sprawdzić, czy substancje aktywne, pielęgnacyjne są na początku, czy raczej na końcu. Tutaj jednak należy pamiętać, że istnieje szereg półproduktów na tyle aktywnych, że ich duża ilość w produkcie mogłaby wywołać np. reakcję alergiczną czy podrażnienie.

A jakie składniki szkodzą skórze?

Przede wszystkim te źle dobrane do jej typu. Przykładowo, mając skórę suchą, świetnie sprawdzą się kosmetyki z zawartością oleju z kiełków pszenicy, ten natomiast nie jest wskazany dla cer trądzikowych. Podobnie z detergentami. Na rynku obecnie trwa moda na produkty „bez SLS/SLES”, jest to poniekąd dobry kierunek, natomiast istnieją sytuacje, kiedy takie kosmetyki sprawdzają się doskonale. Ponadto często w ww. kompozycjach składowych są one zastępowane surfaktantami o podobnej sile mycia, co wprowadza nieświadomego konsumenta w błąd.

Na co przede wszystkim należy zwrócić uwagę?

Na składniki drażniące oraz takie, które są dla naszych skór obojętne, a czasami wręcz negatywne. Wśród tych pierwszych można wymienić formaldehyd i jego pochodne, czyli składnik konserwujący. Według przepisów Unii Europejskiej jego dopuszczalna ilość w kosmetykach to do 5% w lakierach do paznokci, 0,1% w produktach do higieny jamy ustnej oraz 0,2% w pozostałych. Jest to składnik o tyle kontrowersyjny, że może powodować podrażnienie skóry, wysypkę czy pieczenie i świąd. Oczywiście występowanie tych objawów jest zależne od stopnia ekspozycji oraz od indywidualnej wrażliwości.

Drugi ze wspomnianych to parafina (Paraffinum Liquidum, C13-14 Isoparaffin, Mineral Oil, Petrolatum). Jest to składnik otrzymywany z ropy naftowej, o właściwościach emolientowych, obojętny dla skóry tzn. pozbawiony witamin o korzystnym działaniu czy dobroczynnych tłuszczy. Dodatkowo zastosowanie kosmetyku z zawartością parafiny na skórę tłustą, trądzikową czy mieszaną może powodować zatkanie ujść gruczołów łojowych czy wzmożenie choroby skóry.

Nie sposób nie wspomnieć o alkoholu w kosmetykach, który jest wykorzystywany w bardzo wszechstronny sposób. I tak na przykład może pełnić rolę konserwantu, promotora przejścia (zwiększać przepuszczalność błony naskórkowej, powodując lepsze wnikanie składników aktywnych) czy rozpuszczalnika. Wybór kosmetyku z alkoholem jest podyktowany jego docelowym miejscem stosowania. Warto jednak pamiętać, że kosmetyki z etanolem mają działanie wysuszające niezależnie od tego na którym miejscu w składzie znajduje się ww. składnik. Są to jednak wartości na tyle marginalne i stosunkowo bezpieczne, że zostały dopuszczone do obrotu przez Unie Europejską.

Czego więc szukać w składach?

W aktualnym czasie, kiedy pogoda za oknem jest już nie zimowa, a jeszcze nie letnia, gdy nie korzystamy z wspomnianych zabiegów z kwasami, warto skórę po prostu nawilżać, ujędrniać (jeśli akurat tego potrzebujemy), dbać o działanie przeciwrodnikowe czy też delikatnie złuszczać.

W kosmetykach o działaniu nawilżającym i/lub odżywczym warto szukać składników tj. kwas hialuronowy, kolagen, elastyna, ekstrakty roślinne np. popularny w ostatnim czasie ekstrakt z grzyba kambucha, oleje (dobrane do typu cery) czy witaminy np. witaminę A lub jej roślinny odpowiednik – bukachiol.

Domowe zabiegi złuszczające warto przeprowadzać za pomocą peelingów enzymatycznych z zawartością papainy, bromelainy czy delikatnych kwasów owocowych. Warto do swojej pielęgnacji wprowadzić serum olejowe z retinolem, oczywiście zaczynając od jak najniższego stężenia, pozwalając skórze na przyzwyczajenie się do nowego rytuału. Ciekawą propozycją może okazać się serum z ceramidami, które świetnie regeneruje skórę twarzy.

Najważniejszą jednak częścią pielęgnacji, która powinna być obecna w codziennej toalecie przez cały rok, jest stosowanie kremów z filtrem SPF o wartości minimum SPF30. Warto pamiętać by nałożyć jego odpowiednią ilość – co najmniej 3 ml na całą twarz (sugerowana ilość to 5 ml).

Dlaczego? Promieniowanie UV można podzielić na rodzaje UVA i UVB. Pierwsze z nich przenika przez warstwę naskórka, docierając do warstwy właściwej skóry, gdzie działa degradująco na włókna kolagenowe, powoduje mutację DNA komórek skóry (powstawanie nowotworów skóry), uszkadza naczynia krwionośne, czy powoduje przebarwienia skórne. Natężenie promieniowania UVA jest takie samo przez cały dzień, niezależnie od pogody i pory roku. Przenika przez chmury, szyby okienne i samochodowe. UVB natomiast jest odpowiedzialne za powstawanie rumienia i oparzenia słoneczne.

Wiosna i lato to idealny czas, by zregenerować całe ciało po zimie, również skórę twarzy. Dbajmy więc o dokładny demakijaż, pamiętajmy o regularnym złuszczaniu, nawilżeniu i ochronie przeciwsłonecznej, a nasza skóra odwdzięczy się wspaniałym blaskiem i świeżością.

Kornelia Kalarus
Kosmetolog

fot. Agnieszka Matysiak-Pekala
modelka Katarzyna Stęsicka